Na co do kina…#9

3…2…1… To niestety nie jest odliczanie do weekendu, a nasze „gwiazdki”, przyznane piątkowym premierom. Nie tak dawno mieliśmy najlepszy filmowy tydzień w krótkiej historii bloga, a teraz filmu, który możemy polecić z czystym sumieniem szukać ze świecą. Może jednak coś dla siebie znajdziecie.

 

Królewicz Olch

Debiut to nie jest łatwa sprawa. A robienie dwóch filmów niemalże w tym samym czasie to w ogóle wyższa szkoła jazdy. Tego karkołomnego zadania podjął się Kuba Czekaj, którego już dzisiaj nazwać można jednym z najoryginalniejszych rodzimych twórców młodego pokolenia. Z taką sytuacją wiąże się jednak pewne ryzyko, bo łatwo o to, by jeden projekt ucierpiał kosztem drugiego. I to w pewnym sensie casus filmów Czekaja. Baby Bump był sensacją, gdzie ciekawy temat spotkał szaloną, nieokiełznaną formę. Królewicz Olch, luźno zainspirowany dziełem Goethego, do pewnego stopnia kontynuuje tamte zainteresowania. W sposobie obrazowania jest przy tym bardziej tradycyjny, ale jednocześnie dość hermetyczny. O ile Baby Bump przypominał jazdę na ogromnym rollercoasterze, o tym Królewicz Olch to rundka na karuzeli. Czekaj musi pamiętać, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Ocena: 3

 

Fatima. Ostatnia tajemnica

„Czy to nie naciąganie faktów?” – takie pytanie pada w pewnym momencie fabularyzowanego dokumentu Andrésa Garrigó. Reżyser mógł sobie je odpuścić, bo ta kwestia towarzyszy widzowi w zasadzie od samego początku. Filmu, który miałby może jakiś walor edukacyjny, gdyby nie wbijana bez jakiegokolwiek poczucia wstydu, nachalna teza. Zawierzenie świata Maryi uchroniło nas od wojny atomowej, sytuacja w Rosji była dziełem Szatana. Takich kwiatków jest tu znacznie więcej. Jeżeli jakimś dziwnym trafem, autor nie zrobiłby kariery w dokumencie, śmiało może pisać paski w TVP Info. Prymitywna ewangelizacja, która zamiast pobudzać do refleksji, próbuje dawać gotową instrukcję. Niestety, raczej spod znaku Radia Maryja, a nie „Tygodnika Powszechnego”.

Ocena: 1

 

Obdarowani

Chris Evans tak przyzwyczaił się już do ratowania świata jako Kapitan Ameryka, że najwyraźniej nie potrafi przestać: w filmie Marca Webba znowu jest szlachetny do bólu, choć pod opieką ma tylko osieroconą blond dziewczynkę (Mckenna Grace). Która, jak się okazuje, jest też matematycznym geniuszem, a na jej niezwykłe umiejętności ostrzy sobie zęby jego wredna matka o – a jakżeby inaczej – brytyjskim akcencie. Z fotogenicznego, choć nieco telewizyjnego dramatu szybko robi się kolejna Sprawa Kramerów zaprojektowana na wyciśnięcie z widza jak największej ilości łez. Webb udowodnił kilka lat temu w 500 dniach miłości, że nawet komedia romantyczna nie musi być sentymentalna. Teraz o tym zapomniał.

Ocena: 2

 

Gang Wiewióra 2

Nawet w animacjach nie ma co liczyć na szczęśliwe zakończenie – a przynajmniej nie na długo. Poprzednim razem piskliwi bohaterowie Gangu Wiewióra zdobyli zapas orzechów na całe życie i świętowali tańcząc do Gangnam Style – teraz wszystko tracą i Wiewiór znów musi kombinować. Czasu ma niewiele: na miejscu parku, w którym mieszkają, ma stanąć park rozrywki. Na szczęście może liczyć na wsparcie przyjaciół, bo znów chodzi tu o pochwałę życia w stadzie, a nie w pojedynkę, i przekładanie cudzego interesu nad własny. Już ziewacie? My też. Na obezwładniającą senność nie pomoże nawet udział kung-fu myszy (nieprzypadkowo w wersji oryginalnej głosu użyczył tu sam Jackie Chan). Gang Wiewióra 2 może i jest nieco lepszy od poprzednika, ale umówmy się: wciąż nie jest to Pixar.

Ocena: 2

 

Mamuśki mają wychodne

Tydzień filmów bezczelnie nawiązujących do innych (zwykle o wiele lepszych) filmów zamyka kolejna komedia o zapracowanych mamach, które pewnego dnia postanawiają, że od życia należy się im coś więcej niż tylko wycieranie wiecznie zasmarkanych nosów. Zakładają więc obcisłe kiecki, piją, palą i podrywają wytatuowanych kolesi. Tak, wiemy: Złe mamuśki odniosły oszałamiający sukces i trudno winić filmowców za to, że próbują go powtórzyć. Pytanie tylko, dlaczego robią to w tak pozbawiony wyobraźni sposób, bo pomimo niezłej obsady, nieopatrzonej reżyserki i udziału frontmana zespołu Maroon 5 Mamuśki mają wychodne stanowią po prostu ich kalkę. Siódma woda po kisielu, a raczej kaszce z mlekiem.

Ocena: 1

 

Dom wygranych

Kasyno zawsze wygrywa? Nie do końca. Will Ferrell i Amy Poehler starają się jak mogą, ale Dom wygranych przypomina tylko, że od dawna nie zagrali w naprawdę dobrym filmie. Komedię debiutanta Andrew Jay’a Cohena, który wcześniej zasłynął jako współautor scenariuszy do Sąsiadów i (do dziś wzdrygam się na samą myśl) Randki na weselu, ogląda się bez bólu, ale na zabawę z prawdziwego zdarzenia raczej nie ma co liczyć.

Przeczytaj całą RECENZJĘ.

Ocena: 2

 

Bodyguard Zawodowiec

Twórcy filmu Bodyguard Zawodowiec wiedzą, jak narobić sobie wrogów. Jeżeli przed laty po premierze Borata relacja Sachy Barona Cohena z Kazachami była „chłodna”, to tym razem nie zanosi się, żeby reżysera Patricka Hughesa na Białorusi ktoś przyjął z otwartymi ramionami. Nie ma raczej też co liczyć na darmową wejściówkę na koncert Lionela Richie, którego jeden ze szlagierów wykorzystany został w filmie. Może byłoby to jeszcze do zniesienia, gdyby nie fakt, że z pomocą raczej nie przyjdą też widzowie.

Przeczytaj całą RECENZJĘ.

Ocena: 2

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

 

Na co do kina...#9
1
Królewicz Olch
Nasza ocena 3
2
Obdarowani
Nasza ocena 2
3
Dom wygranych
Nasza ocena 2
4
Gang Wiewióra 2
Nasza ocena 2
5
Bodyguard Zawodowiec
Nasza ocena 2
6
Mamuśki mają wychodne
Nasza ocena 1

 

Komentarze

Napisane przez:

kuba.armata@gmail.com

Dziennikarz filmowy. Pisze m.in. dla "Dziennika Gazety Prawnej", "Kina", "Magazynu Filmowego" czy Wirtualnej Polski. Autor ponad dwustu rozmów z ludźmi kina m.in. z Davidem Lynchem, Darrenem Aronofskym, Alanem Parkerem czy Xavierem Dolanem. Programer festiwali Netia Off Camera i Forum Kina Europejskiego Cinergia. Członek Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych Fipresci.