Kiedy spoglądamy na aktualną listę premier, nie mamy złudzeń, że jedyną szansą na względną orientację w nich jest mocne noworoczne postanowienie częstszych wizyt w kinie. Siłownia przecież nie ucieknie, a filmy mogą! Żeby nie tracić czasu, sugerujemy, co warto zobaczyć, a kiedy kino lepiej omijać szerokim łukiem.

 

Atak paniki

Kolejny bardzo ciekawy polski debiut w ostatnim czasie. Atak paniki w reżyserii Pawła Maślony jest dowodem na to, że wbrew obiegowej opinii mamy w Polsce świetne, dopracowane w najdrobniejszym szczególe scenariusze. Ale to tylko jedna ze składowych końcowego sukcesu, bo imponuje tu znacznie więcej. Chociażby reżyserska precyzja, bo wielowątkowa narracja to dla każdego twórcy, a zwłaszcza debiutanta, zawsze spore wyzwanie. Uwagę zwracają świetne obsadowe decyzje, a na łopatki rozkłada Artur Żmijewski, w jakże innej roli od tych, z którymi kojarzyć go możemy w ostatnim czasie. Odwaga i skłonność do ryzyka to w ogóle cechy, jakimi można by określić debiut Maślony. Bardzo gęste kino, gdzie z jednej strony zaśmiewamy się do rozpuku, ale z drugiej ten śmiech jest jednak wyjątkowo gorzki. Rzadko zdarza się tak udany mariaż artystycznych ambicji z komercyjnym potencjałem. Bo nie mamy wątpliwości, że ten film ma wszystko, by stać się frekwencyjnym hitem w polskich kinach. I dobrze, oby więcej takich ataków paniki!

Ocena: 4

 

Kobiety mojego życia

Każdemu z nas się to czasem przytrafia. Siedzi sobie człowiek w kinie, niczego się nie spodziewa, a po kilku minutach seansu odwraca się do kolegi, mówiąc coś, co w krajach anglojęzycznych określa się skrótem WTF. Najnowszy film Arnauda Desplechina, który z niewiadomych przyczyn i ku uciesze gawiedzi otwierał zeszłoroczny festiwal w Cannes, to zwykły, zapatrzony w siebie bełkot. Do tego nudny, bo ile można się śmiać z faktu, że ogląda się coś tak niedobrego. Mathieu Amalric gra tu Ismaela, reżysera pracującego nad filmem, który swoją drogą też zapowiada się fatalnie, a w przerwach usiłuje zrozumieć, czy tak naprawdę kocha swoją dziewczynę, czy może raczej żonę, która od dwudziestu lat miała nie żyć, a tu patrz – jednak żyje. Aktorzy sami nie wiedzą, w czym grają, i już pewnie nigdy się tego nie dowiedzą. My zresztą też nie. Miłośnicy francuskiego kina naprawdę powinni lepiej poszukać czegoś ciekawszego na DVD.

Ocena: 1

 

Cudowny chłopak

Cudowny chłopak powstał, by wzruszyć nawet najtwardsze serce. Nie, naprawdę – a na wypadek, gdyby ktoś się tego nie domyślił, zostanie mu to wbite do głowy za pomocą młota. Reżyser Stephen Chbosky nie wierzy w subtelności. Jego film, opowiadający o małym Auggiem Pullmanie, który urodził się ze zdeformowaną twarzą, ma jedną podstawową funkcję: wycisnąć z człowieka jak najwięcej łez. I w większości przypadków pewnie mu się to uda, bo ekranizacja międzynarodowego bestsellera jest sprawnie zrealizowana. Do tego gra w niej Julia Roberts i Jacob Tremblay, który wcześniej zachwycał w Pokoju, więc chusteczek zużyje się na pokazach dość sporo. Nie da się jednak ukryć, że to po prostu kolejna lekcja głosząca, że „warto być innym i wierzyć w siebie”, czy co tam jeszcze powtarzają sobie na co dzień Amerykanie. Krótko mówiąc, my żadnych chusteczek nie potrzebowaliśmy. Ale z drugiej strony, z zasady płaczemy tylko na kreskówkach.

Ocena: 2

 

Viktoria

No cóż, tego się nie spodziewaliśmy. Bułgarsko-rumuński dramat Viktoria (nie mylić z niemiecką Victorią nakręconą w jednym ujęciu) o niechcianym dziecku ogląda się… wyjątkowo dobrze. Choć biorąc pod uwagę to, że przez pierwsze pół godziny młoda kobieta desperacko usiłuje pozbyć się w nim ciąży, może to nie do końca właściwe określenie. Maya Vitkova, która napisała scenariusz do filmu, wyreżyserowała go i wyprodukowała, ma zjadliwe poczucie humoru. W jej ujęciu opowieść o dziewczynce, która urodziła się bez pępowiny i ku radości zapatrzonej w reżim babci zostaje Dzieckiem Dekady, obsypywanym prezentami przez najwyższych oficjeli, jest kąśliwa i niegłupia. Akcja zaczyna się w 1979, więc i Reagan się pojawia, i o zimnej wojnie wspomina. Ale to emocje są tu najważniejsze, bo od faktów historycznych Vitkovą bardziej interesuje niełatwa relacja matki z odrzuconym od pierwszych chwil życia dzieckiem. Tak, wiemy – brzmi to nieco ciężkawo. Ale naprawdę warto nie bać się tego filmu.

Ocena: 4

 

Gniazdo

Jeżeli będziecie kiedyś szukali definicji tego, czym jest kino społecznie zaangażowane, to zamiast do „Słownika pojęć filmowych”, odeślemy was do filmu portugalskiej reżyserki Teresy Villaverde. Ma to swoje dobre i złe strony, bo na weekendową rozrywkę nie ma co liczyć, ale za to można dowiedzieć się trochę o świecie. I to tym znajdującym się na wyciągnięcie ręki, bo Gniazdo to wnikliwy portret rodziny w czasach kryzysu ekonomicznego, jaki dosięgnął niemal całą Europę. Reżyserka decyduje się odwrócić tradycyjny patriarchalny model, ponieważ to mężczyzna traci tu pracę, a ciężar utrzymania rodziny spoczywa na kobiecie. Co za tym idzie, to także opowieść o kryzysie męskości. Jest w tym wszystkim jeszcze nastoletnia córka, której trudno odnaleźć się w nowej sytuacji, stanowiącej rodzaj egzaminu dla bohaterów. Egzaminu, który wcale nie tak łatwo zdać. Idealny film na „blue monday”.

Ocena: 3.5

 

Tedi i mapa skarbów

Reżyser tej animacji, Hiszpan Enrique Gato, nie ma co raczej liczyć na nagrodę za oryginalność. Bo na dobrą sprawę doszukać się tu można wielu motywów z Poszukiwaczy zaginionej arki, kilku z Władcy pierścieni, a relacja głównego bohatera z sympatyczną Mumią do złudzenia przypomina tę, jaka łączyła Shreka z Osłem. Czołowy przedstawiciel francuskiej Nowej Fali Jean-Luc Godard powiedział kiedyś, że nie jest ważne, skąd czerpie się pomysły, a istotne jest to, dokąd nas one zaprowadzą. Najwyraźniej Gato powiesił sobie te słowa oprawione w ramkę nad łóżkiem, ale przyznać trzeba, że uczynił z nich pożytek. Bo Tedi i mapa skarbów jest naprawdę wciągającą  i niegłupią animowaną przygodówką. Być może z kilkoma fabularnymi mankamentami, ale utrzymaną w dobrym tempie i niepozwalającą na nerwowe wiercenie się w fotelu. Choć dla nas najmocniejszym punktem tego filmu jest to, czego prawdę mówiąc, się nie spodziewaliśmy, polski dubbing!

Ocena: 3

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

 

Na co do kina...#28
1
Atak paniki
Nasza ocena 4
2
Viktoria
Nasza ocena 4
3
Gniazdo
Nasza ocena 3.5
4
Tedi i mapa skarbów
Nasza ocena 3
5
Cudowny chłopak
Nasza ocena 2
6
Kobiety mojego życia
Nasza ocena 1

Komentarze

Napisane przez:

armyy@o2.pl