To nie będzie zbyt udany weekend dla znanych aktorów. Matt Damon, Orlando Bloom i Liam Neeson, choć pewnie by sobie tego życzyli, raczej nie zawojują serc widzów. A przynajmniej nie w tych rolach. Z naszymi, które wcale nie są z lodu (chyba), w każdym razie im się to nie udało!

 

Pomniejszenie

Kingsajz w świecie rozpasanego kapitalizmu. Paul Safranek (Matt Damon) i jego żona (Kristin Wiig) mają dość życia z wypłaty do wypłaty. Na szczęście rewolucyjny wynalazek norweskich naukowców pozwala ludziom skurczyć się do rozmiarów przeciętnego gryzonia, co okazuje się nie tylko ekologiczne, ale też opłacalne: odpowiednio zmniejszeni obywatele pławią się w luksusach, o których wcześniej mogli tylko pomarzyć. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem, a życie w wersji „mini” wcale nie okazuje się dużo łatwiejsze. Pomysł zacny, wykonanie zresztą też. Ale po niezłym początku komediodramat Alexandra Payne’a zmienia się w moralizatorskie kazanie o społecznej nierówności – zupełnie jakby nagle dorwał się do niego Ken Loach. Nie wspominając o tym, że trudno nie zgodzić się z podsłuchanym przez nas komentarzem na festiwalu w Wenecji, podczas którego odbyła się międzynarodowa premiera filmu. „Mały, łysy Matt Damon? Kto to k… będzie oglądał?” Na pewno nie fani Jasona Bourne’a.

Ocena: 3

 

Gniew

Czego w tym filmie wcielający się w główną rolę Orlando Bloom nie robi. Burzy kościoły, leje kogo popadnie, wygłasza płomienne monologi, oszukuje swoja dziewczynę, a potem jak gdyby nigdy nic, nosi za matką siatki z zakupami. O tym, że tytułowy gniew dotyczy właśnie jego osoby, twórcy dają nam do zrozumienia na każdy możliwy sposób. Momentami chyba wręcz zbyt nachalnie, zapominając o tym, że widzowie swój rozum mają. Szybko okazuje się, że żarty powinniśmy odłożyć na bok, bo w gruncie rzeczy temat Gniewu jest bardzo poważny, jednak słysząc niektóre kwestie najzwyczajniej się nie da. Korci nas żeby jedną z nich przytoczyć, ale nie jesteśmy chyba aż tak okrutni. Widać w tym filmie jak na dłoni, jak bardzo Orlando Bloom chciałby być dobrym aktorem dramatycznym. Tyle, że chcieć nie zawsze oznacza to samo co móc. Legolas, Will Turner, średniowieczny rycerz – jak najbardziej. Ale pokiereszowany przez traumy przeszłości chłopak, który nie potrafi ułożyć sobie życia, już niekoniecznie.

Ocena: 2

 

Pasażer

Przypadek Liama Neesona jest dokładnie odwrotny do tego Orlando Blooma. To aktor, który zapadł w pamięć fantastycznymi dramatycznymi rolami w Liście Schindlera, Rob Royu, Michaelu Collinsie, Milczeniu. I tak pewnie można by długo wymieniać. Nie wiedzieć czemu raz na jakiś czas rozmienia się na drobne (choć na koncie pewnie nie takie drobne) udziałem w wątpliwej klasy filmie sensacyjnym. Była już trylogia Uprowadzonej, był Nocny pościg, a teraz przyszedł czas na Pasażera. Głównym zajęciem Neesona jest tym razem jazda podmiejskim pociągiem, którym każdego dnia dostaje się do pracy. I właśnie w środku lokomocji rozgrywa się pełna niedorzeczności akcja filmu Jaume Colleta-Serry. Do Agathy Christie się on nie umywa, ba daleko mu nawet do Kennetha Branagha, ze średnio udanej ekranizacji Morderstwa w Orient Expressie brytyjskiej mistrzyni kryminału. Jedynym pozytywem jaki wynieśliśmy z Pasażera jest to, by za każdym razem uważnie sprawdzać wszystkie skrytki w pociągowych toaletach. Kto wie, może i na nas czeka tam pokaźna suma pieniędzy.

Ocena: 2

 

Wyznania mordercy

Remake koreańskiego thrillera zaczyna się dynamicznie – ledwo się człowiek rozsiądzie wygodnie w fotelu, a już po wstępie. Jest to jednak kolejny po Pomniejszeniu Payne’a pokazywany w tym tygodniu film, który sprawdza się tylko w pierwszej połowie. Kiedy jego zbrodnie ulegają przedawnieniu, człowiek podający się za poszukiwanego od lat mordercę wreszcie postanawia się ujawnić. Wydaje książkę, która natychmiast okazuje się bestsellerem i wyśmiewając nieudolność tropiącej go od ponad 22 lat policji rusza w trasę po kraju. Przez chwilę wszyscy wydają się zadowoleni – w przerwach pomiędzy rozdawaniem autografów samozwańczy morderca (Tatsuya Fujiwara) przeprasza rodziny ofiar (oczywiście przed kamerami), zadowoleni czytelnicy strzelają sobie selfie i komentują, że wyznania zwyrodnialca „dobrze się czyta”. Niestety, gdy akcja przenosi się do telewizji z ciekawego (i, trzeba przyznać, dość realistycznego) portretu współczesnej kultury celebrytów szybko robią się kolejne Potyczki Jerry’ego Springera. Szkoda.

Ocena: 2.5

 

Storm. Opowieść o odwadze

Gdybyśmy mieli trochę mniej lat, pewnie film Dennisa Botsa podobałby nam się dużo bardziej. Mamy jednak świadomość, że powinniśmy go oceniać przede wszystkim z tej właśnie perspektywy. A nie ma co ukrywać, że holenderski reżyser całkiem zgrabnie połączył tu walor rozrywkowy z edukacyjnym. Bo pod płaszczykiem rozgrywającej się w średniowieczu przygodowej historii, to opowieść o rodzącej się w Europie reformacji, siejącej terror Inkwizycji, a także nowatorskich w tamtych czasach technikach drukarskich. Momentami nieco uproszczona i zrealizowana nie z takim rozmachem jak wiele dzisiejszych produkcji dla młodych widzów, ale mogąca spokojnie uchodzić za ciekawą alternatywę na weekendowe, rodzinne wyjście do kina.

Ocena: 3

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

 

Na co do kina...#27
2
Pomniejszenie
Nasza ocena 3
3
Wyznania mordercy
Nasza ocena 2.5
4
Pasażer
Nasza ocena 2
5
Gniew
Nasza ocena 2

Komentarze

Napisane przez:

armyy@o2.pl