Takeo Hisamatsu: Tokio jest wyjątkowe

„Byłem chyba na wszystkich festiwalach na świecie” – przekonywał mnie, śmiejąc się, dyrektor tokijskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Takeo Hisamatsu. By zaraz dodać: „Choć każdy z nich w jakiś sposób był dla mnie inspirujący, Tokio jest na tyle wyjątkowym miastem, że zasługuje na oryginalny festiwal”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że te słowa udało mu się wcielić w życie.

Tokijski festiwal odbył się w tym roku już po raz 31., a dla Hisamatsu była to druga edycja na dyrektorskim stanowisku. „Na pewno czułem się pewniej niż w roku ubiegłym. Wtedy musiałem przedstawić wszystkim swój koncept, a teraz na dobrą sprawę mogłem wcielać go w życie” – przekonywał. To z jednej strony zwrot w kierunku licznej festiwalowej publiczności, z drugiej – branży. A to biorąc pod uwagę, jak potężnym rynkiem filmowym jest ten azjatycki, nie pozostawało bez znaczenia. „Staram się stworzyć na festiwalu możliwości, by młodzi twórcy mieli ułatwiony kontakt z przedstawicielami branży – producentami czy chociażby selekcjonerami festiwali. To zawsze dla nich duża szansa”.    

Budżet festiwalu to około 10 milionów dolarów, które rozkładają się na wiele pól, ale najważniejsze są oczywiście same filmy. „Chcemy prezentować filmy skierowane dla wszystkich, zależy nam na tym, by ukazać różnorodność współczesnego kina. Stąd w programie zarówno filmy artystyczne, jak i bardziej komercyjne, służące rozrywce. Dążę do tego, by każdy znalazł coś dla siebie. Przede wszystkim liczy się jakość – narodowość czy płeć twórcy schodzi na drugi plan” – przekonywał dyrektor festiwalu. I dodawał: „Chcemy też, by widzowie się zaangażowali, stąd staramy się zaprosić jak największą liczbę gości, którzy po projekcjach opowiadają widzom o swoich filmach”. Nie ma co ukrywać, że tych spotkań rzeczywiście było bardzo dużo. Przede wszystkim z twórcami a Azji, ale z nowym reżyserskim projektem przyjechał też w tym roku do Tokio ceniony brytyjski aktor i reżyser Ralph Fiennes.

W kontekście Tokio nie mogło zabraknąć pytania o zbliżające się wielkimi krokami święto sportu, czyli Olimpiadę w 2020 roku, która odbędzie się w japońskiej stolicy. „Myślę, że takie imprezy, włączając w to festiwal, przyczyniają się do rozwoju wielu gałęzi naszego kraju, przede wszystkim turystyki. W tym znaczeniu łączy nas to w jednym, wspólnym celu. Warto zwrócić też uwagę, że na samym festiwalu mamy sportowo-filmowe wydarzenia. Z drugiej strony za ceremonię otwarcia igrzysk odpowiedzialni będą japońscy reżyserzy. Powstanie też film dokumentalny o olimpiadzie, który nadzorować będzie znakomita japońska reżyserka Naomi Kawase. Wydaje mi się, że znajdziemy wiele płaszczyzn, na których będziemy mogli współpracować” – podsumował Hisamatsu. 

Komentarze

Napisane przez:

kuba.armata@gmail.com

Dziennikarz filmowy. Pisze m.in. dla "Dziennika Gazety Prawnej", "Kina", "Magazynu Filmowego" czy Wirtualnej Polski. Autor ponad dwustu rozmów z ludźmi kina m.in. z Davidem Lynchem, Darrenem Aronofskym, Alanem Parkerem czy Xavierem Dolanem. Programer festiwali Netia Off Camera i Forum Kina Europejskiego Cinergia. Członek Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych Fipresci.