Podwójny kochanek – recenzja filmu

Ukryte pragnienia

 

Frantz? Jaki Frantz? François Ozon pozostawia czarno-białe rozważania daleko w tyle powracając do szaleństwa i palety kolorystycznej swoich wcześniejszych filmów. W dziele stanowiącym największe guilty pleasure tegorocznego festiwalu w Cannes, po szyję zanurza się w estetyce kina gatunków. Najwyraźniej bardzo mu to odpowiada.

Podwójny kochanek nawiązuje do mało znanego opowiadania Joyce Carol Oates, lecz bliżej mu raczej do Polańskiego: Marine Vacth, którą Ozon odkrył dla świata w Młodej i pięknej, udaje Mię Farrow w odjechanej historii o traumie, macierzyństwie i pasożytniczych bliźniętach. Pewnie, kiczowate to miejscami straszliwie, ale każdy, kto choć raz wysiedział na kolejnym seansie The Rocky Horror Show o północy wie, że kicz urasta czasem w kinie do rangi sztuki. Ozona z pewnością nie trzeba do tego przekonywać.

Widać, że bawi się tym filmem. Tak jak kiedyś bawił się Basenem albo Zbrodniczymi kochankami zanim ktoś życzliwy szepnął mu do ucha, że najwyższy czas już dorosnąć. No bo też jak się nie bawić tak absurdalną historią, w której grani przez Jérémiego Reniera bliźniacy praktykują psychoterapię, zaręczyny świętuje się nie tyle kieliszkiem szampana, ile zakupem dildo, a kiedy już robi się naprawdę dziwnie, pojawia się Jacqueline Bisset. I pomyśleć, że wciąż uważa się, że Francuzi nie mają poczucia humoru.

Dla niektórych Podwójny kochanek będzie stanowić pewnie nie lada wyzwanie, ale umówmy się: trudno oczekiwać czegoś innego po filmie, który otwiera zbliżenie wnętrza pochwy. Nie takie rzeczy we Francji szokują, w końcu nawet Pięćdziesiąt twarzy Greya mogły oglądać tam dzieci powyżej lat 12. Widzowie oczekujący ładnego dramatu obyczajowego powinni się do kina nie zbliżać, to pewne, po co się niepotrzebnie denerwować. Ale ci, którzy lubią kiedy się do nich porozumiewawczo mruga, z pewnością docenią najnowsze dzieło Ozona. Sama – choć nieco perwersyjna – przyjemność.

Podwójny kochanek
4 Nasza ocena
Criterion 1

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

Przeczytaj inne RECENZJE z tego tygodnia.

 

 

Komentarze

Napisane przez:

marta.balaga@gmail.com

Dziennikarka filmowa publikująca w Polsce i za granicą. Pisze m.in. dla "Episodi", "Sirp Eesti Kultuurileht", "La Furia Umana" oraz "Dwutygodnika". Współpracuje z wieloma festiwalami filmowymi, w tym z Helsinki International Film Festival. Uwielbia kino kultowe wychodząc ze (słusznego) założenia, że każdy film powinien być o zombie.