Photon – mamy recenzję

Kino dla ciekawych świata

 

Oglądając niezwykły film Normana Leto, możemy poczuć się trochę jak na szkolnej lekcji. Tyle że nie z tych nudnych, gdzie co rusz spoglądamy na zegarek, nerwowo wyczekując dzwonka, a tych, na które przez cały tydzień wyczekujemy. Być może dlatego, że nauczycielowi nie chodzi wcale o popisanie się swoją nietuzinkową wiedzą, a raczej o to, by jego podopieczni wynieśli z tego jak najwięcej.

Nie zmienia to faktu, że Photon jest filmem dość hermetycznym, stanowiącym spore odbiorcze wyzwanie. Próbą odważną, a zarazem wysoce oryginalną. Norman Leto, głosem Andrzeja Chyry (notabene świetnie sprawdziłby się w dubbingu), objaśnia nam przez niecałe dwie godziny porządek świata. Od pojedynczej białej kropki pojawiającej się na czarnym ekranie, przez bardziej skomplikowane układy, po jego własną, intrygującą wizję przyszłości. Czyni to, a przynajmniej stara się, w sposób na tyle zrozumiały, że nawet laik będzie przyglądał się Photonowi z ciekawością. Nie da się ukryć, że film Normana Leto może momentami powodować lekką frustrację i dezorientację. Jedno naukowe pojęcie goni kolejne i mimo że sprowadzone są do relatywnie prostego języka, wcale nie tak trudno się w tym wszystkim pogubić. Kiedy jednak to się dzieje, reżyser, nie raz i nie dwa, podaje swojemu widzowi pomocną dłoń, wprowadzając narracyjne punkty zaczepienia. A stanowi je rozmowa, jaką pewna dziennikarka prowadzi z granym przez Chyrę naukowcem.

Photon robi duże wrażenie od strony wizualnej. Zwłaszcza w tej części, gdy Norman Leto komentarz wypowiadany przez Chyrę ilustruje oryginalną animacją i wizualizacjami. Potrafi przy tym świetnie pobudzić wyobraźnię, sprawiając, że widz wpada w rodzaj hipnotycznego transu, który coraz mocniej go pochłania. Trochę mniej efektownie wypadają sceny aktorskie, które w moim odczuciu są tu rodzajem przerywnika. Być może jednak niezbędnego, chociażby po to, żeby na chwilę złapać oddech. W stosunku do Photonu jak z rękawa sypać można kolejnymi określeniami – eksperyment, awangarda, impresja itp. Z pewnością świetnie sprawdziłby się w przestrzeni galeryjnej. Czy podobnie będzie w kinie, czas pokaże. Ciekawe jednak, że tak interesującą lekcję przygotował człowiek, który przed laty zrezygnował z nauki w szkole średniej i na własną rękę zajął się malarstwem oraz grafiką. Nikt chyba nie zaprzeczy, że wyszło mu to na dobre.

Photon
4 Nasza ocena
Criterion 1

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

Przeczytaj inne RECENZJE z tego tygodnia.

Komentarze

Napisane przez:

kuba.armata@gmail.com

Dziennikarz filmowy. Pisze m.in. dla "Dziennika Gazety Prawnej", "Kina", "Magazynu Filmowego" czy Wirtualnej Polski. Autor ponad dwustu rozmów z ludźmi kina m.in. z Davidem Lynchem, Darrenem Aronofskym, Alanem Parkerem czy Xavierem Dolanem. Programer festiwali Netia Off Camera i Forum Kina Europejskiego Cinergia. Członek Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych Fipresci.