Patti Cake$ – przeczytaj naszą recenzję

Dobry schemat


Jedno trzeba tu sprawiedliwie przyznać: debiut Geremy’ego Jaspera nie sili się na oryginalność, tylko tarza w filmowych stereotypach jak rozentuzjazmowana świnia, która natrafiła nagle na zbyt dużo trufli. Ale co z tego, skoro jednocześnie po raz kolejny udowadnia, że pomimo co chwilę zmieniających się mód i technicznych nowinek trwających krócej niż wymówienie słowa „Odorama” przez Johna Watersa kino niczego tak nie kocha, jak walczących o swoje marzenia przegranych. 

Widzowie zresztą też, i bez względu na to, czy mowa o jamajskich bobsleistach, licealnej drużynie koszykówki obrażanej przez Gene’a Hackmana czy frajerach, którym po latach wreszcie udaje się zemścić. Właśnie dlatego wciąż tak trudno pogodzić się z zakończeniem Dziewczyny w różowej sukience, bo w ulubionych przez nas filmach nikt nie powinien wybierać na końcu szkolnego przystojniaka, tylko pójść na studniówkę z wyśmiewanym przez wszystkich najlepszym przyjacielem. I, powiedzmy to sobie głośno, naprawdę nie ma w tym zupełnie nic złego.

Patti Cakes opiera się właśnie na tej logice. Tak, już to znamy. Tak, już to widzieliśmy. Tak, to właściwie 8 mila, choć matka głównej bohaterki w niczym nie przypomina Kim Basinger. Nie da się jednak ukryć, że początkująca australijska aktorka Danielle Macdonald w roli mieszkającej w New Jersey aspirującej raperki Patricii Dombrowski czyli Patti Cake$, czyli Killa P i kilku innych wcieleń, których nie udało mi się zapamiętać, bo najwyraźniej zbyt wolno piszę, szybko wynagradza wszelkie niedociągnięcia.

A tych nie brakuje, bo nie do końca da się uwierzyć w przedstawiony tu świat – Geremy Jasper zdecydowanie bardziej woli zabawiać niż edukować, czego nauczył się pewnie reżyserując klipy takich zespołów jak Florence + the Machine czy Goldfrapp. Co, biorąc pod uwagę ciepłe przyjęcie filmu na festiwalu w Sundance, udało mu się zresztą znakomicie. Patti Cakes bywa miejscami schematyczny do bólu powieki, ale jeśli ktoś od razu nie zakocha się w głównej bohaterce, musi być z nim coś nie tak. „Im większa dziewczyna, tym głębszy ból” – rapuje w pewnym momencie Patti. Być może, ale też jaka satysfakcja.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

 

Patti Cake$
4 Nasza ocena
Criterion 1

 

Komentarze

Napisane przez:

marta.balaga@gmail.com

Dziennikarka filmowa publikująca w Polsce i za granicą. Pisze m.in. dla "Episodi", "Sirp Eesti Kultuurileht", "La Furia Umana" oraz "Dwutygodnika". Współpracuje z wieloma festiwalami filmowymi, w tym z Helsinki International Film Festival. Uwielbia kino kultowe wychodząc ze (słusznego) założenia, że każdy film powinien być o zombie.