Oscary 2018 – tak je zapamiętaliśmy

Za nami jubileuszowa, 90. gala rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, czyli popularne Oscary. Wrażenia średnie, niespodzianek (prawie) żadnych, ale zobaczcie jak zapamiętaliśmy tę noc.

 

Frances McDormand i jej nowa wersja „O kapitanie! Mój kapitanie!”

Pamiętacie scenę ze Stowarzyszenia umarłych poetów, kiedy uczniowie powstają na cześć ich ukochanego nauczyciela granego przez Robina Williamsa? Podczas Oscarów Frances McDormand, odbierając nagrodę dla najlepszej aktorki za – głęboki wdech – Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, poprosiła o to wszystkie kobiety nominowane do nagrody: aktorki („Meryl, jeśli ty to zrobisz, wszyscy to zrobią”), producentki, reżyserki, scenarzystki, operatorki, kompozytorki, autorki piosenek i projektantki. „Każda z nas ma historie do opowiedzenia i projekty, które czekają na dofinansowanie. Nie rozmawiajmy o nich jednak dziś na imprezie, ale zaproście nas do biura za kilka dni, albo wpadnijcie do naszego – jak wam pasuje” – powiedziała, nakłaniając do poszanowania różnorodności osób zatrudnionych. Trudno się z nią nie zgodzić: jak zauważył krytyk Guy Lodge, Kształt wody to pierwszy od 13 lat zwycięzca Oscara, którego główną bohaterką jest kobieta.


Fatalne wykonanie piosenki do Coco

To w ogóle nie był dobry dzień dla wykonawców. No może poza Andrą Day i Commonem, którzy wykonali utwór Stand Up For Something do filmu Marshall. Był też wielki show, czyli This Is Me w wykonaniu Keali Settle, ale nam najbardziej zapadł w pamięci występ promujący piosenkę do animacji Pixara Coco. Żartowaliśmy, że jeżeli nie uda się z Oscarem, Gael Garcia Bernal, który stanął za mikrofonem może śmiało spróbować sił na Eurowizji. Zaraz jednak zapaliła się lampka i przypomnieliśmy sobie równie słabe wykonanie Sama Smitha w 2016 roku. Wtedy skończyło się Oscarem i podobnie było tym razem. Bernal może spać spokojnie, nie będą go męczyć koszmary o Eurowizji.


Kobe Bryant z Oscarem

Wielu sportowców, po zakończeniu kariery, wpada ponoć w depresję, nie wiedząc co zrobić dalej ze swoim życiem. Ale nie Kobe. On jak widać miał jasno wytyczony plan i okazuje się, że w kinie, co prawda krótkometrażowym, idzie mu równie dobrze jak na parkiecie. Swoich sił próbowali wcześniej inni wybitni koszykarze – Michael Jordan czy Shaquille O’Neal, ale statuetkę i miano najwyższego człowieka oscarowej gali zgarnął właśnie Bryant. I może nie był to najlepszy film w całej stawce, ale nie zapominajmy, że Kobe to przecież legenda… Los Angeles Lakers.


Roger Deakins nareszcie dostał Oscara 

Znany autor zdjęć filmowych wreszcie, WRESZCIE odebrał statuetkę za swoją pracę nad Blade Runnerem 2049. „Jak widać, robię to już od dawna” – stwierdził wskazując na swoje siwe włosy. Od dawna też był nominowany. Oto lista filmów, które nie przyniosły Brytyjczykowi Oscara:

Skazani na Shawshank
Fargo
Kundun – życie Dalaj Lamy
Bracie, gdzie jesteś?
Człowiek, którego nie było
Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda
To nie kraj dla starych ludzi
Lektor
Prawdziwe męstwo
Skyfall
Labirynt
Niezłomny
Sicario

Szczerze mówiąc, na jego miejscu już dawno przestalibyśmy pojawiać się na gali. No bo ile można przegrywać?!


Najciekawsza kategoria na samym początku

Ostrzyliśmy sobie zęby na kategorię „najlepszy aktor drugoplanowy”, a niewiele brakowało byśmy na nią zaspali. Coś jak z walkami Andrzeja Gołoty. Pierwszego Oscara tej nocy, ku naszej uciesze, odebrał Sam Rockwell, za wybitną rolę w Trzech billboardach za Ebbing, Missouri. Filmie, który dla odmiany ku naszej rozpaczy, okazał się największym przegranym tegorocznej gali. Czekaliśmy tak bardzo, bo była to chyba najmocniej obsadzona kategoria ze wszystkich. Willem Defoe, Woody Harrelson, Richard Jenkins, Christopher Plummer. Same znakomite kreacje. Patrząc na dalsze wyniki, śmiało można było po tej kategorii iść spać.


Drugie podejście Bonnie i Clyde’a 

Po zeszłorocznej wpadce podczas ogłaszania zwycięzcy mogło się wydawać, że Faye Dunaway i Warren Beatty nie wręczą już niczego podczas żadnej gali, a co dopiero podczas Oscarów. A tu proszę – okazało się, że Akademia wierzy jednak w drugie szanse. „Za drugim razem jest znacznie sympatyczniej” – żartowała Dunaway. „A zwycięzcą jest… Przeminęło z wiatrem” – dodawał Beatty na kilka dni przed imprezą. Żarty żartami, ale zawsze lepiej się upewnić. Pewnie dlatego zamiast od razu odebrać nagrodę, Guillermo del Toro najpierw sięgnął po kopertę. Słusznie. Z tą parą nigdy nic nie wiadomo.


Świetne montażówki

To była nudna gala, z nudnym prowadzącym. Jak słusznie zauważono w studiu oscarowym Canal+, zupełnie jakby za sceną stali prawnicy Harveya Weinsteina, szykując się do kolejnego pozwu. Dlatego najbardziej podobały nam się te momenty kiedy Jimmy Kimmel przestawał mówić, pozwalając należycie wybrzmieć świetnym oscarowym montażówkom. To była prawdziwa uczta dla kinomanów i wzruszające przypomnienie dlaczego zakochali się w X Muzie. Była to też jedyna okazja żeby zobaczyć na oscarowej gali Nicolasa Cage’a! Twórcom tych krótkich filmów należy się Oscar.


Helen Mirren na skuterze

Oscary trwają o wiele, wiele za długo. Wszyscy o tym wiedzą, a nikt z tym nic nie robi. Do teraz. „Pierwsza ceremonia rozdania Oscarów trwała 15 minut, a ludzie i tak narzekali” – powiedział prowadzący galę Jimmy Kimmel. „Jeśli wygrasz dziś Oscara, chcemy żebyś mówił o tym, co leży ci na sercu. Rób, co chcesz. Ale pamiętaj – to długa impreza”. Dlatego w tym roku zorganizowano konkurs: za najkrótsze przemówienie wieczoru ufundowano wycieczkę do Lake Havasu w Arizonie i wypasiony skuter wodny. Prezentowany przez samą Helen Mirren, bo kto jej zabroni. „Po co tracić czas na dziękowanie mamie, jeśli można zabrać ją potem na taką przejażdżkę?” – zauważył Kimmel. Ostatecznie wygrał Mark Bridges, który zdobył Oscara za kostiumy do Nici widmo. W pełni zasłużenie – jego przemowa trwała 30 sekund.


Armatka na hot-dogi

Trochę prywaty nie zaszkodzi. Kiedy Jimmy Kimmel zebrał wesołą gromadkę z Guillermo Del Toro i Gal Gadot na czele, żeby spotkali się ze „zwykłymi ludźmi” dostrzegliśmy artefakt, w którym zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. Armatka na hot-dogi. Czy może być coś lepszego? Bardzo liczymy na to, że przedstawiciele Cinema City czy Multikina uważnie się temu przyjrzeli. Podczas tej wizyty padł też prawdopodobnie najlepszy tekst Kimmela podczas całej gali: „Nie strzelajcie hot-dogami w wegetarian”. Trudno się nie zgodzić.


Sukienka Tiffany Haddish

Kiedy Tiffany Haddish prowadziła w listopadzie Saturday Night Live (jako pierwsza Afroamerykanka w historii), kilka minut monologu poświęciła swojej sukience. „Uważam, że mam prawo nosić to co chcę, kiedy chcę i tyle razy, ile tylko mi się spodoba”. Jak powiedziała, tak zrobiła – białą kieckę od Alexandra McQueena miała na sobie też podczas premiery komedii Girls Trip i ogłaszając nominację za najlepsze filmy krótkometrażowe. „Mam to gdzieś. Wydałam na tę sukienkę mnóstwo kasy. Kosztowała więcej niż moja rata za dom i będę ją nosić. Jeśli ktoś zaprosi mnie do baru albo na bar mitzwę, zgadnijcie, co założę. Tak jest – właśnie tą kieckę!” Do tego poszło jej tak dobrze, że internauci od razu stwierdzili, że w przyszłym roku powinna poprowadzić Oscary. Choćby za to zdanie: „Wiem, o czym myślicie: Czy Oscary są teraz zbyt „czarne”? Nie przejmujcie się – właśnie byłam za kulisami i czeka tam jeszcze kilku białych”.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

Komentarze

Napisane przez:

armyy@o2.pl