Na co do kina…#34 Niedzielę bez handlu spędź w kinie!

Handlowcy załamują ręce, podczas gdy kiniarze wręcz przeciwnie, tylko je zacierają. Wcale się temu nie dziwimy, zwłaszcza że to kolejny niezły filmowy tydzień. Zresztą, zobaczcie sami.

 

Bliskość

Już od canneńskiej premiery wiadomo było, że mamy do czynienia z dużym filmem. Niektórzy stawiają go nawet obok Niemiłości Andrieja Zwiagincewa, ale to chyba jednak półka niżej. Choć film Kantemira Bałagowa (Marta lubi to!) to jeden z ciekawszych debiutów pierwszej połowy roku i pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela art-house’u. To duszna, opresyjna opowieść o skomplikowanych rodzinnych relacjach w jednym z miast północnego Kaukazu. Bohaterka, która jest młodą Żydówką zobligowana zostaje do tego, by poświęcić się dla swojego brata. Zbuntowana Iłana (świetna rola Darii Żowner) zderza się czołowo z konserwatywną tradycją i obowiązującym porządkiem. Ale to nie tylko portret rodzinny we wnętrzu, bo napięć jest tu znacznie więcej, zwłaszcza na tle etnicznym. Zaledwie 27-letni Bałagow, który jest uczniem Aleksandra Sokurowa nakręcił mocny, rasowy dramat obyczajowy, z szeregiem kontekstów do wychwycenia. Ten film wzbudza niepokój, powoduje dyskomfort, ale to cena za prawdziwe kinowe doświadczenie.

Ocena: 4

 

Kobieta sukcesu 

Komedia romantyczna to w naszym kraju tykająca bomba. Z jednej strony to najbardziej dochodowy gatunek (poza filmami Patryka Vegi, ale to inna kategoria), z drugiej mamy wrażenie, że jest idealną pożywką dla złośliwych krytyków. Co też jesteśmy w stanie zrozumieć, bo poza wyjątkami kolejne filmy przypominają produkty schodzące z taśmy tej samej fabryki. Ze świecą szukać takich perełek jak Planeta singli. Film Roberta Wichrowskiego z pewnością taką nie jest, ale daleko mu też do drugiej granicy, czyli kinowej żenady. Ot historia jaką znamy – wielkie miasto, korporacja, zagubiona kobieta, zły facet, dobry facet i pies. Podane jest to jednak całkiem strawnie, a chwilami nawet się zaśmiejemy. Mówi się, że ludzie lubią pójść do kina na coś co się sprawdziło i co dobrze znają. Stąd pewnie wybór aktorów: Agnieszki Więdłochy i Mikołaja Roznerskiego, będących twarzami gatunku w ostatnich latach. My pewnie byśmy tu bardziej pokombinowali, bo często najciekawsze rzeczy wychodzą z obsadzenia aktora wbrew jego wizerunkowi (choć można traktować tak Bartosza Gelnera). Nie ma szału, nie ma wstydu, na niedzielę zwłaszcza tę bez handlu, jak znalazł.

Ocena: 2.5

 

Wieczór gier

Panowie Jonathan Goldstein i John Francis Daley wcześniej wyreżyserowali wspólnie W nowym zwierciadle: Wakacje (w którym śmieszny był tylko Chris Hemsworth) ale tym razem poszło im znacznie lepiej: Wieczór gier to naprawdę udana komedia. Opowieść o grupie znajomych, którzy postanawiają zastąpić bezpieczne szarady przy piwku czymś znacznie bardziej skomplikowanym jest – uwaga –bardzo zabawna. Zwłaszcza gdy okazuje się, że udawane porwanie brata głównego bohatera (Jason Bateman, który rolę „zwykłego faceta” potrafi pewnie zagrać już nawet podczas drzemki) tak naprawdę udawanym raczej nie jest i nagle trzeba uciekać przed zakapiorami. A, i jeszcze jedno – Jesse Plemons jako rozwiedziony policjant kradnie film. Albo pewien zakrwawiony przypadkiem pies. Nie potrafimy się zdecydować.

Ocena: 4

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

 

Na co do kina...#34
1
Bliskość
Nasza ocena 4
2
Wieczór gier
Nasza ocena 4
3
Kobieta sukcesu
Nasza ocena 2.5

Komentarze

Napisane przez:

armyy@o2.pl