Kleber Mendonca Filho: Jeśli rozumiesz przeszłość, masz lepszą teraźniejszość

Już kiedy pisałem scenariusz ważną kwestią był dla mnie problem nostalgii. Lubię to uczucie, ale z drugiej strony jest ono dość niebezpieczne, bo można się w nim zagubić. Trzeba pamiętać, że żyjemy tu i teraz, ale jednocześnie ważnym jest żeby szanować przeszłość. I starać się ją zrozumieć. Dzięki temu moim zdaniem ma się lepsze życie. Jeżeli rozumiesz przeszłość, masz lepszą teraźniejszość.

Brazylijczyk Kleber Mendonça Filho przez lata pracował jako dziennikarz. Swą przygodę z kinem zaczął od krótkim metraży, by następnie zrealizować dokument Critico. Jego pełnoprawny debiut przypadł na 2012 rok. Film Sąsiedzkie dźwięki przyniósł mu uznanie i pierwsze festiwalowe nagrody m.in. w Rotterdamie i Kopenhadze. Rozgrywający się w rodzinnym Recife Aquarius to jego druga reżyserska próba, która okazała się jedną z większych sensacji ubiegłorocznego festiwalu w Cannes. Zachwycił nie tylko on, znajdując miejsce na prestiżowej liście „10 Directors to Watch” przygotowanej przez pismo „Variety”, ale i niewidziana przez kilka lat na wielkim ekranie brazylijska aktorka Sonia Braga. 

Twój film bardzo mocno koncentruje się na przeszłości, pokazując na przykładzie głównej bohaterki, jakie zmiany zaszły w społeczeństwie przez ostatnie lata. Dlaczego to cię zainteresowało?

Możemy dzisiaj zaobserwować dwa rodzaje ludzi. Jedni postrzegani są jako nieco staromodni. Zamknięci są w świecie swoich książek, płyt winylowych, albumów ze sztuką, które gromadzą w mieszkaniach. Te stają się ich archiwami i skarbnicą przeszłości. To ich określa i stanowi dużą wartość. Jest też druga grupa ludzi, będących ich kompletnym przeciwieństwem. Mam przyjaciela, który przez lata zgromadził fantastyczną kolekcję płyt, zarówno winylowych, jak i CD. Pewnego dnia, jak gdyby nigdy nic, to wszystko sprzedał. I teraz cała muzyka jaką ma, mieści się w niewielkim plastikowym pudełku, takim jak ten (pokazuje na smartfona – przyp. aut.), który za pomocą kabelka można podłączyć do równie małego, przenośnego głośnika. W ogóle jego mieszkanie jest totalnie minimalistyczne, nie ma niczego na podłodze i ścianach. Ciekawe jest obserwowanie tego braku zainteresowania i pasji do posiadania namacalnych rzeczy.

W twoim przypadku jest inaczej?

Ze mną jest dokładnie odwrotnie. Podobnie zresztą jak z główną bohaterką mojego filmu. Jej mieszkanie postrzegam jako rodzaj archiwum tej kobiety. To miejsce w jakiś sposób ją definiuje. Clara jest typem kobiety, która gdy dostanie telefon od przyjaciółki z pytaniem czy ma jakieś zdjęcie sprzed wielu laty, to z pewnością je odnajdzie i prześle znajomej. Zresztą takich szczegółów jest w filmie znacznie więcej. Kiedy pisałem scenariusz niektóre meble postrzegałem jako kapsuły czasu, stąd wiele z pozoru nieznaczących zbliżeń.

Podejście, o którym mówisz wydaje się dość naturalne dla wielu ludzi. Rzeczy, którymi się otaczamy w jakiś sposób kształtują to kim jesteśmy. Choć często zajmują wiele miejsca, ciężko z nimi się rozstać i po prostu je wyrzucić.

To bardzo adekwatne stwierdzenie do mojego filmu, głównej bohaterki i tego w jaki sposób kształtuje przestrzeń wokół siebie, czyli swoje mieszkanie. Problemem nie jest zachowanie Clary, a to jak postrzegają je ludzie. To ciekawe, bo sam miałem niedawno podobne doświadczenie. Szukałem nowego miejsca do życia i okazało się, że te które najbardziej mi się podobały, były znacznie tańsze od tych, w jakich nigdy bym nie zamieszkał. Te drugie to zazwyczaj nowe miejsca, spełniające potrzeby rynku, zrealizowane według pomysłów znanych projektantów. Pełne są modnych, designerskich mebli, posiadają świetnie wyposażoną kuchnię, w której mieszkający tam ludzie pewnie w ogóle nie gotują, a otwierają tylko paczkę chipsów i Colę. Ciekawe dla mnie jest to, co rynek chce mi zaoferować, a jednocześnie czego ja w ogóle nie chcę. To też jeden z ważnych tematów, które podejmuje Aquarius.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Clara czuje synergię ze swoim mieszkaniem. To także jej sposób na połączenie się z przeszłością.

Już kiedy pisałem scenariusz ważną kwestią był dla mnie problem nostalgii. Lubię to uczucie, ale z drugiej strony jest ono dość niebezpieczne, bo można się w nim zagubić. Trzeba pamiętać, że żyjemy tu i teraz, ale jednocześnie ważnym jest żeby szanować przeszłość. I starać się ją zrozumieć. Dzięki temu moim zdaniem ma się lepsze życie. Jeżeli rozumiesz przeszłość, masz lepszą teraźniejszość. Choć może mam jakieś spaczenie na tym punkcie, bo jestem synem historyka i takie podejście siedzi w mojej głowie od dziecka. Niestety w Brazylii, która historycznie jest młodym krajem, panuje przekonanie, że historia zarezerwowana jest dla muzeów. Niestety w złym tego słowa znaczeniu. Dlatego z mojego punktu widzenia relacja Clary z przeszłością i jej przywiązanie do niej jest zdrowe i zupełnie naturalne.

W postać Clary fenomenalnie zresztą wciela się Sonia Braga. Czy Aquarius bez niej miałby rację bytu? 

Wydaje mi się, że tak, ale byłby to wtedy zupełnie inny film. Każda osoba, którą zapraszam do filmu, wnosi coś od siebie. Zwłaszcza dotyczy to aktorów. Oni robią różnicę. Wynika to z ich osobowości, tego w jaki sposób postrzegą rzeczywistość. Obcowanie z Sonią było wyjątkowym doświadczeniem. Nie tylko z reżyserskiego punktu widzenia, ale i czysto ludzkiego. Poza tym w jej przypadku nie była to tylko aktorska kreacja, bo w Clarze było wiele prawdziwej Sonii. Od rzeczy zupełnie oczywistych, jak fakt że są w podobnym wieku, przez to, że obie są bardzo konkretne, mają podobne poglądy polityczne. W przeciwieństwie do Clary, Sonia nigdy nie miała dzieci. Piękne było to, że kiedy patrzyłem na nią na planie, miałem poczucie, że jest zupełnie inaczej.

Czy ten osobisty wymiar „Aquariusa” dotyczy także ciebie?

Ważna dla mnie jest praca z kimś kogo lubię. Realizowanie filmu to w ogóle dziwne doświadczenie. Przypomina trochę obóz przetrwania. Wszyscy spędzają ze sobą mnóstwo czasu, poznają się od bardzo różnych stron. Ciężko od siebie „uciec”, przez cały okres zdjęciowy jest bardzo intensywnie. Oczywiście trudno uciec od napięć, ale moje szczęście polega na tym, że nie trafiłem jeszcze na ludzi, którzy nie przypadliby mi do gustu. Przecież może zdarzyć się, że pracujesz z kimś kto jest niesłychanie utalentowany, ale jednocześnie jest strasznym idiotą. Moi koledzy po fachu opowiadali mi o takich sytuacjach. Na szczęście ja do tej pory pracowałem tylko z utalentowanymi i dobrymi ludźmi. Świetnym tego przykładem jest Sonia. Nie chodzi tylko o sam film, ale także o to, że staliśmy się dobrymi przyjaciółmi.

Film kręciliście w brazylijskim Recife, miejscu, które znasz bardzo dobrze.

Przez długi czas mieszkałem dwa kilometry od miejsca, gdzie kręciliśmy film. Jest tam piękna, czysta miejska plaża, a to wcale w tym rejonie nie jest regułą. Niestety i ona ma pewien mankament. Przed dwudziestu laty zbudowano niedaleko port, a tym samym zniszczono cały okoliczny ekosystem. W konsekwencji w pobliże plaży, z której korzysta mnóstwo ludzi przeniosły się rekiny. Przez ostatnie 25 lat zginęło tam kilkanaście osób, a dziesiątki zostało rannych. To taka zemsta ze strony natury. Zwróć uwagę na to, że w filmie Clara szybko wchodzi do wody i równie szybko z niej wychodzi. Ta okolica przez ostatnie pięćdziesiąt lat zmieniła się dramatycznie.

 

 

Cały wywiad przeczytać można w czerwcowym numerze miesięcznika „Kino”.

Kleber Mendonça Filho

Brazylijski reżyser i scenarzysta. Zaczynał jako krytyk filmowy. Uznanie przyniósł mu debiutancki film ”Sąsiednie dźwięki’’, za który doceniony został m.in. na festiwalu w Rotterdamie. ”Aquarius’’ to jego druga reżyserska próba.

Komentarze

Udostępnij wpis
Napisane przez:

kuba.armata@gmail.com

Dziennikarz filmowy. Pisze m.in. dla "Dziennika Gazety Prawnej", "Kina", "Magazynu Filmowego" czy Wirtualnej Polski. Autor ponad dwustu rozmów z ludźmi kina m.in. z Davidem Lynchem, Darrenem Aronofskym, Alanem Parkerem czy Xavierem Dolanem. Programer festiwali Netia Off Camera i Forum Kina Europejskiego Cinergia. Członek Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych Fipresci.