Na co do kina…#37 Spielberg, Szumowska, a może ktoś zupełnie inny?

Kolejny tydzień, w którym chcemy wam podpowiedzieć na co iść do kina, a co lepiej omijać szerokim łukiem. Oceniamy aż sześć premier, narażając się po raz kolejny na gniew dystrybutorów. Co zrobić, taki już nasz los…

Twarz

Małgorzata Szumowska po raz kolejny wraca z festiwalu w Berlinie z dużym sukcesem. Mamy na myśli nie tylko drugiego do kolekcji Srebrnego Niedźwiedzia, ale też świetne oceny prasy zagranicznej. Bo na ponad sto recenzji jakie ukazały się po festiwalu, negatywne były ledwie… dwie. My do tego grona entuzjastów dołączamy, bo na jej filmie bawiliśmy się wybornie. Twarz to bolesna, ale jakże trafna obserwacja prowincjonalnej, konserwatywnej, wewnętrznie skłóconej Polski. Miejsca, gdzie daje się wyczuć strach przed wszystkim co obce, a tolerancji i empatii raczej trudno doświadczyć. O problemie niedookreślonej tożsamości, ale też opacznie rozumianej wiary Szumowska opowiada z lekkością, ironią i czarnym humorem. Wrażenie robi też formalna strona filmu. Z jednej strony misterna, dopracowana charakteryzacja, za którą odpowiadał Waldemar Pokromski (ten sam, który pracował przy Kapitanie Ameryka), z drugiej spójna, wizualna koncepcja, będąca owocem współpracy Szumowskiej z operatorem Michałem Englertem. Ważny film, choć w naszym kraju reżyserka z pewnością nie będzie miała lekko.

Ocena: 4

 

Player One

To już nie jest ten sam Steven Spielberg co za czasów filmów, które pobudzały naszą wyobraźnię za młodu, z Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia, Poszukiwaczami zaginionej arki czy Jurassic Parkiem  na czele. Niestety, czas nie stoi w miejscu, a wybitnemu amerykańskiemu reżyserowi od udanych filmów, zdarzają się teraz częściej mniejsze bądź większe wpadki. W stosunku do Player One nie bylibyśmy może aż tak surowi, ale nie ma co ukrywać, że kiedyś postawionej poprzeczki i tym razem nie udało się przeskoczyć. Nie powala tu za bardzo ani scenariusz, ani świat, a może raczej światy przedstawione. Choć mamy nieodparte wrażenie, że pokolenie dzisiejszych 30-latków, a my (niestety) od jakiegoś czasu do niego się zaliczamy, dłuższymi momentami będzie bawiło się przednio. A to dlatego, że Player One to jeden wielki hołd złożony popkulturze. Na temat przeróżnych odniesień jakie znaleźć może w filmie, napisać by pewnie można pracę magisterską. I wcale się nie zdziwimy jeśli w niedalekiej przyszłości takowa powstanie. Parafrazując popularne określenie, w beczce dziegciu, łyżka miodu.

Ocena: 3

 

Piękna i bestie

Mocne, poruszające kino, zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami, jakie rozegrały się w 2012 roku w Tunezji. Bohaterką jest młoda kobieta imieniem Mariam, która pewnej nocy, po wyjściu z imprezy, zostaje napadnięta i zgwałcona przez oficerów policji. Gdy ustępuje pierwszy szok, postanawia rozpocząć trudną, pełną wybojów walkę o sprawiedliwość. Tyle że im mocniej się tego domaga, tym większych upokorzeń doznaje. Pomoc zastępują groźby, współczucie – próby zastraszenia, a zmowa milczenia trwa w najlepsze. Społeczno-polityczne tło tych wydarzeń to jedno, ale reżyserkę filmu Kaouther Ben Hanię interesowała przede wszystkim perspektywa jednostkowa. Zależało jej na tym, żeby zastanowić się, jakim wyzwaniom jej bohaterka musiała wtedy stawić czoła. Na pierwszy plan wysuwają się zatem uczucia, stan emocjonalny, ale i rodzaj samotności, z którą musiała się zmierzyć. Co sprawia, że film uderza z jeszcze większą mocą.

Ocena: 4

 

Lato 1993

W uroczym debiutanckim filmie pełnometrażowym Carla Simón nawiązuje do swojego dzieciństwa i okazuje się wrażliwą, utalentowaną reżyserką, która ani przez chwilę nie pozwala sobie na łatwy sentymentalizm. A mogła – w końcu opowiada o sześcioletniej dziewczynce (świetna Laia Artigas), która po śmierci rodziców na AIDS wyjeżdża na wieś do rodziny wuja. Simón nie wyjaśnia tu zbyt wiele, ale choć wszystkie wydarzenia ukazane są wyłącznie z pespektywy dziecka, to z całą pewnością film dla dorosłych. Którzy, co ciekawe, wcale nie wyjdą z kina przybici, tylko podniesieni na duchu. To pewnie zasługa tego hiszpańskiego słońca.

Ocena: 4

 

Tomb Raider

Mniejsza o to, że w życiu nie potrafilibyśmy powiedzieć, o co tu właściwie chodzi. Mniejsza o to, że Alicia Vikander na Larę Croft po prostu się nie nadaje, choć przypakowała do roli aż miło. Najgorsze w nowym Tomb Raiderze jest to, że jest cholernie nudny. Niektóre sekwencje akcji zrealizowano całkiem porządnie, ale jest ich zbyt dużo, by naprawdę obeszły, a im mniej powie się o bohaterach drugoplanowych, tym lepiej – tak mało interesującej bandy nie widzieliśmy od dawna, do tego każdy chodzi tu niedomyty. Reżyser Roar Uthaug miał stosunkowo proste zadanie, bo umówmy się – poprzednie filmy o poszukiwaczce przygód w przyciasnym topie też nie zapisały się raczej w historii kina. No ale miały Angelinę Jolie. A to, jak widać, zmienia właściwie wszystko.

Ocena: 1

 

Maria Magdalena

Musimy się do czegoś przyznać. Za pierwszym razem zasnęliśmy na tym filmie, więc musieliśmy obejrzeć go ponownie. Nie pomogło. Garth Davis zrobił wcześniej dramat Lion. Droga do domu, na którym pozgrzytaliśmy trochę zębami, i choć tym razem nie jest aż tak ckliwie, w zamian nie otrzymujemy zbyt wiele. Maria Madgalena miała przywrócić głównej bohaterce, z której przez lata robiono, jak to kiedyś mawiano, ladacznicę, właściwe miejsce w historii. Słusznie, jesteśmy za. Tylko nie wyjaśnia to dlaczego sam film jest tak powolny, ani czemu właściwie wybrała takie życie, skoro grany przez Joaquina Phoenixa Jezus łazi tylko po łąkach i z rzadka powie coś inteligentnego. Nie ma co – najlepsze są tu zdjęcia z planu, na których Rooney Mara nie przestaje palić nawet gdy Zbawiciel wisi już na krzyżu. Pewnie z nudów.

Ocena: 2

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na blogu obserwuj nas na Facebooku.

 

Na co do kina...#37
1
Twarz
Nasza ocena 4
2
Piękna i bestie
Nasza ocena 4
3
Lato 1993
Nasza ocena 4
4
Player One
Nasza ocena 3
5
Maria Magdalena
Nasza ocena 2
6
Tomb Raider
Nasza ocena 1

Komentarze

Napisane przez:

armyy@o2.pl