Gru, Dru i Minionki – recenzja filmu

Królestwo za Minionka

 

Moja bezgraniczna miłość do Minionków została właśnie wystawiona na próbę. Nic z gatunku „być albo nie być”, ale jednak uczucie delikatnego zawodu jest. Powód? Prozaiczny. Ograniczenie obecności na ekranie tych sympatycznych inaczej żółtych stworów, które znaleźć można dzisiaj na wszystkich możliwych produktach, od ubrań po szampon do włosów (wiem, bo mam!), do niezbędnego minimum. A powinno być odwrotnie, bo nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że to przecież w Minionkach siła.

Trzecia część popularnej serii (nie licząc spin-offu, czyli filmu Minionki) jest tym samym najsłabsza, co oczywiście nie znaczy, że zła. Twórcy nieco inaczej rozłożyli akcenty, koncentrując się przede wszystkim na postaci Gru. A w zasadzie ją multiplikując, bo poznajemy tu jego brata bliźniaka, tyle że z bujniejszą czupryną i zasobniejszym portfelem. Według zasady, że nic w przyrodzie nie ginie, skoro pierwszy z bohaterów na dobre postanowił być prawy, drugi wciela się w rolę złoczyńcy. Ku wyraźnej uciesze Minionków, które jako wyraz buntu postanowiły opuścić swego prawowitego pana. Trafiając m.in. do więzienia, gdzie rozgrywa się zresztą najlepsza sekwencja całego filmu.

Czarnym charakterem, dla odmiany tym, którego nie lubimy, jest niejaki Baltazar Bratt, mający się najwyraźniej za adoptowane dziecko Michaela Jacksona. W końcu moonwalk jest tu na porządku dziennym, i to w każdej możliwej płaszczyźnie. Bratt to była dziecięca gwiazda szołbiznesu, której karierę skończył pierwszy pryszcz i aparat na zęby. Idea może i ciekawa, ale przedstawiona w dość infantylny sposób. Bo w to, że guma balonowa może służyć za śmiercionośną broń (i wcale nie chodzi o zakrztuszenie się), nie uwierzy chyba nawet najmłodsze dziecko.

Minionki trzeba polubić, ponieważ poczucie humoru jest w nich, delikatnie mówiąc, specyficzne, a są i tacy, którzy twierdzą, że prymitywne. Próżno szukać w tych filmach mądrości na miarę produkcji Pixara czy walorów edukacyjnych, ale jako rozrywka sprawdzają się całkiem nieźle. I nawet jeżeli tym razem nie starczyło oryginalnych pomysłów, a schematy wydają się dość oklepane, wierni fani Minionków (w tym ja!) specjalnie się tym nie zrażą i będą wyczekiwać wieści o kolejnej części.

Gru, Dru i Minionki
3 Nasza ocena
Criterion 1

Komentarze

Napisane przez:

kuba.armata@gmail.com

Dziennikarz filmowy. Pisze m.in. dla "Dziennika Gazety Prawnej", "Kina", "Magazynu Filmowego" czy Wirtualnej Polski. Autor ponad dwustu rozmów z ludźmi kina m.in. z Davidem Lynchem, Darrenem Aronofskym, Alanem Parkerem czy Xavierem Dolanem. Programer festiwali Netia Off Camera i Forum Kina Europejskiego Cinergia. Członek Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych Fipresci.